Denerwował mnie szum dobiegający z mojego pudła. Więc zmieniłem chłodzenie procesora i karty graficznej na całkowicie pasywne, jednak nadal było za głośno (przynajmniej w moim odczuciu). Wymieniłem zasilacz z wiatrakiem 120 mm x 120 mm i tu już usłyszałem różnicę. Dwa miesiące było dobrze... Tym razem już wszystko było wyciszone na maksa, widać mam zbyt dobry słuch ;) Postanowiłem mojego desktopa zmienić w deskina :)
Czego potrzebowałem?
- Komputer biurkowy w standardzie ATX (miniATX też może być)
- Śrubokręt
- Przedłużkę USB (za krótki kabelek klawiatury)
- Wiatrak 120 mm x 120 mm
- Dużo czasu
- Gruba książka
- Biurko z półką o wymiarach minimum 31 cm (poziomo) x 24 cm
- Świra na punkcie ciszy ;)
Na początku była faza projektowania i rozmieszczenia podzespołów tak, aby był dobry obieg powietrza i przy okazji dobrze to wyglądało - całość i tak później wiele razy zmieniana w trakcie samego montażu zajęła ok. 2 godzin.
Drugim krokiem było rozmontowanie komputera do części pierwszych (Tu przydał się śrubokręt). Następnie zabrałem się za demontaż drzwiczek szafki (Tu też przydał się śrubokręt). Wysunąłem półkę, położyłem na niej książkę, aby płyta główna nie leżała bezpośrednio na półce. Zamontowałem pamięć RAM wyprowadziłem wszystkie potrzebne mi kable na drugą stronę płyty (warto tu zaznaczyć, że płytę montowałem tyłem-do-przodu, a wtyczki PATA miałem z przodu płyty), zamontowałem dyski, nagrywarkę, wpiąłem kable zasilacza i działa!
Znaczy działało przez godzinę, dopóki procesor nie zagrzał się do 66 st. C, wtedy wyłączyłem i dołożyłem drugi wiatraczek
Odpukać, do tej pory działa i ma się dobrze. Jako ciekawostkę dodam, teraz dyski są chłodniejsze niż w normalnej obudowie :) A procesor trzyma 45 st. C w "stresie" :)
Efekt mojej pracy można obejrzeć na Flickrze
P.S. Cała robota zajęła mi 4 godziny