Skocz do treści, sidebara lub stopki

Jako, że sam od dłuższego czasu bawię się w tworzenie stron WWW, tak od dłuższego czasu zawsze miałem problem z makowym Safari (przykład: obrazki na makowym). Przeszukując niezmierzone czeluści i zakamarki internetowego morza, znalazłem jedną, krótką linijkę kodu, która po wbiciu do makowego basha daje nam piękne menu debugowania.

Ów linijka wygląda tak:

defaults write com.apple.Safari IncludeDebugMenu 1

Aby wyłączyć menu debugowania, na końcu tej linijki należy zmienić "1" na "0".

Ot i cała filozofia ;-)

Różnica pokoleń...

24 listopada, 2007

Jaka jest różnica pomiędzy starszym, a młodszym pokoleniem?

Starsze pokolenie wysyła śmieszne filmiki do "Śmiechu warte", a młode na youtube.

Moim okiem: iPhone

21 listopada, 2007

iphone

Specjaliści od wizerunku i wywoływania “szumu” Apple’a zasługują na pochwałę. Żadna firma w doczesnej historii nie może poszczycić się taką liczbą fanów i zwolenników w przeliczeniu na jednego użytkownika.

iPhone zanim jeszcze pojawił się na rynku, był obiektem niemalże kultowym. Mnóstwo prototypów, projektów i to wszystko wychodzące z inicjatywy oddolnej użytkowników. Gdy Apple wreszcie zdecydowało się na ten krok i pokazało pierwszy raz iPhone to masakrycznie duża liczba chińskich, koreańskich czy innych tajwańskich producentów zaczęła wypuszczać swoje iFony, xPhony, yPhony i całe alfabety phonów. Dla mnie osobiście, idąc za pomysłem pewnej reklamy, to były "prawie jak iPhony".

I tak mijały dni…

Przed tym, jak panowie z Cuppertino postanowili wydać decyzję o sprzedaży iPhone, w sieci wrzało. Co będzie miał iPhone? Aparat dwa, czy może trzy megapiksele? Będzie przystosowany do wideopołączeń? Jednym zdaniem - dużo pytań, prawie zero odpowiedzi.

I nadszedł ten dzień…

Tak, Apple zaczęło sprzedawać iPhony. W sieci zaczęły pojawiać się zdjęcia z odpakowywań, później z procesów zdejmowania simlocka i tak dalej, i tak dalej. Ale cóź to? Zaczęło wychodzić, że iPhone nie jest tak piękny jak go Apple opisuje? A co tam, ważne, że to Apple "branded" i "designed".

Ludzie nie potrzebują żadnych super-hiper-extra bajerów. Chociaż iPhone jest bardzo gadżeciarskim przedmiotem, to jest również urządzeniem przede wszystkim prostym w obsłudze. Niektóre zastosowane rozwiązania potrafią zdenerwować, ale duża część z nich to naprawdę dobrze przemyślane ficzery.

Nie chcę tu opowiadać o tym czego iPhone nie ma, a co ma. Chciałem tylko zilustrować dwie rzeczy. Jak Apple umie promować swój sprzęt i jak umie go dobrze zaprojektować.

Czyż to nie jest prawdziwy fenomen?

Acha, wcale nie mam iPhona ;-)

pinotv

Wczorajszy dzień był jak każdy inny. Wstałem, zjadłem śniadanie, przygotowałem się do wyjścia do szkoły i... sprawdziłem skrzynkę e-mail. Niby nic ciekawego, znów ktoś tam ma urodziny, ktoś inny ma problemy z malejącym penisem i tak dalej, i tak dalej. Ale jeden był inny... Takie jak ten przeważnie trafiają do folderu "SPAM", ale nie ten...

Od kogo? PRV/PinoTV.
Temat? Zostałeś wybrany do testu kanału telewizyjnego PinoTV
.

Troszkę mnie to zdziwiło. Ja? Do testów? A co to ja jakiś królik doświadczalny jestem? ;) Tak serio to bardzo lubię dostawać w swoje łapska nowe usługi, które są dostępne dla zamkniętej grupy betatesterów, a więc ochoczo zabrałem się do czytania ów wiadomości.

player

Treść tego maila przedstawia się następująco:

Witamy,
Zostałeś wybrany do testu kanału telewizyjnego PinoTV.
Wejdź na stronę tutaj adres strony i zobacz co przygotowaliśmy dla Ciebie.
Już niebawem start telewizji, w której dzięki PINO będziesz mógł wystąpić i Ty.
W naszej telewizji będziesz na bieżąco z nowymi trendami w muzyce, będziesz mógł porozmawiać z gwiazdami oraz wystąpić w niej jako prowadzący, a nawet wyemitować swój własny film.
Telewizja w Twoich rękach.

Niby ładnie, niby fajnie, niby ciekawie. Klikam na link, który prowadzi do pewnej podstrony Interactive Marketing Partner Polska Sp. z o.o.. Ocho, ktoś z wyższych sfer wziął się za ten projekt. Wreszcie to Polacy napisali porządny video-flash-player. Wracając do tematu, to gdy ów podstrona zawitała w moim Firefoksie, troszkę się przestraszyłem. Jedno okienko, z jakością wideo porównywalną do jutiuba i zapętlonym teledyskiem. Ale cóż to? Od razu wyskakuje komunikat, żeby przyjąć certyfikat Vividas z logiem NetShape.
Czyżby Polacy jednak nie byli w stanie zrobić własnego odtwarzacza flash? Widocznie tak albo ktoś poszedł na łatwiznę i wykupił produkt konkurencji. Z resztą, całe Pino tak działa, więc dla nich to technika dobrze znana.

To w zasadzie testy (beta czy alfa to już nie napisali), jednak oczekiwałem czegoś więcej od takiej firmy jak Pino.
Moje wrażenia są jak najbardziej neutralne, bo zadaję sobie tylko jedno pytanie.

Po co to komu?

Przecież jest już wcześniej wspomniany jutiub, który ma prawie, że monopol na rynku streamingowego wideo. Już nawet polska wrzuta łapie się do serwisów wideo prezentujących jako taki content. No tak, ale pewnie te miliardy użytkowników Pino pójdą jak cielęta na "nowość", "świeżość" i "niepowtarzalność" kolejnego, niezbędnego/niepotrzebnego* serwisu Pino...

* - niepotrzebne skreślić

Apple dosyć szybko (niecałe 3 tygodnie od daty premiery systemu) zdecydowało się wydać pierwszy zbiór poprawek dla Leoparda oznaczony numerem 10.5.1.

img

Co nowego wnosi do systemu?

Dużo, dużo dobrego jak na 40 MB. Ważniejsze wypunktuję:

  • Rozwiązano problem zapisywania haseł do sieci WiFi.
  • vRozwiązano problem z udostępnionymi (przez Sambę) folderami Windows, które do tej pory były tylko w trybie "do odczytu".
  • Zniknął problem z firewallem, który zmieniał kod programu, nadpisując go, przez co niektóre programy nie były w stanie działać.
  • Rozwiązano problem z aplikacjami flash, które czasami pojawiały się jako białe pola.

Oczywiście to są tylko cztery, jak dla mnie najważniejsze usprawnienia systemu. Nie chcę być traffic-killerem i nie będę tłumaczył dokumentów Apple i z chęcią odsyłam do angielskiej strony Apple dotyczącej poprawki 10.5.1.

P.S. Jak widać na załączonym powyżej obrazku (pochodzi z AppleBlog) dostępna jest również aktualizacja iPhoto i modułu EFI dla iMaców.

20160 minut mojego MacBooka

10 listopada, 2007

macbook

Podobnie jak aseeon postanowiłem napisać krótką notatkę z posiadania MacBooka. Ja wybrałem troszkę dłuższy przedział czasowy jakim są dwa tygodnie. Zdecydowałem się na taki krok, aby nie pisać notki pod wpływem pierwszego wrażenia. Poznałem mojego MacBooka dosyć dokładnie i mam nadzieję, że mój dzisiejszy wpis będzie w jakiś sposób obiektywny

Już od drugiego dnia mojej przygody z komputerem wprost z Cuppertino (taaa, a na pudełku "Made in China") działam na najnowszym systemie z rodziny OS X - Leopard (10.5), więc nie będę narzekał w tej notce, że OS X przemawia do mnie w mowie Shakespeare'a, bo już na samym początku wybrałem system w naszej pięknej mowie ojczystej.

Mój MacBook pochodzi z początków produkcji, jednakże był tym "średnim", z 512 MB RAM, Intel Core Duo 2.00 GHz, 60 GB HDD i napęd SuperDrive. Jako "windowsiarz od urodzenia" miałem dziwne przeczucia, że Leopard nie zadziała na moim MB, bardzo się zdziwiłem, gdy system chodził płynnie, szybko i stabilnie. Jedynym "wąskim gardłem" był RAM, a właściwie jego niedobór. Problem znikł, gdy wymieniłem moduły na 2 x 1 GB. Teraz to już zupełnie inna rozmowa :) Leopard działa jeszcze szybciej, jeszcze stabilniej i jeszcze płynniej.

Dużym zaskoczeniem dla jest jakość wykonania obudowy. Nie jest to aluminium znane z MacBooków Pro, ale i tak lśniący, biały plastik nie brudzi i nie rysuje się tak szybko jak się tego spodziewałem. Ach, i jeszcze to piękne podświetlane jabłko, którego jasność jest regulowana z jasnością ekranu MB. Co ciekawe, przy najniższym stopniu podświetlenia pracuje się dosyć dobrze, a przy okazji bateria potrafi wytrzymać do 5 godzin ;-)

Miałem trochę wątpliwości, że nie będę wstanie przesiąść się na prawie-że-uniksa. Co prawda największym problemem były zamienione litery ź i ż, ale w Leopardzie ów problem nie występuje. Innym aspektem na plus, jest łatwość instalowania aplikacji. Nawet windowsowe "next, accept, next, finish" jest tutaj pobite na głowę. Programy wystarczy przeciągnąć do katalogu Program i... już!

Podsumowanie

Polecam MacBooki wszystkim, którzy mają troszkę więcej wolnego kapitału. To naprawdę świetne urządzenia. Nie musicie kupować MacBooków z najnowszej serii, Leopard bez problemów chodzi na równie starszych maszynach.

Jak to drzewiej bywało...

09 listopada, 2007

Palmtopy nie pojawiły się z dnia na dzień. Najpierw był jaskiniowiec z listą patyków do uzbierania, później Egipcjanin z listą kamieni do ustawienia w piramidzie, później był rycerz z listą dziewic do sami wiecie czego ;)

Na samym końcu mamy czasy przedpalmtopowe, w których komputery były bydlakami zajmującymi cały pokój o wydajności słabszej niż niejeden współczesny... palmtop. I w tych czasach powstało to:

cal1

Cytując za JoeMonster.org:

...pochodzący z lat 70-tych nowatorski, supernowoczesny, kieszonkowy, prosty w obsłudze system wspomagający zarządzanie zapasami domowej spiżarni. Urządzenie jest protoplastą palmtopów i elektronicznych organizerów. Urządzenie pomimo, że używane jest w doskonałym stanie (szczególnie poz. 10 i 18) jedynie poz. 33 i 35 noszą ślady regularnego używania...

Czyż to nie piękne?

cal2

Wybaczcie, ale nie mogłem się powstrzymać ;)

Już tłumaczę o co chodzi ;) Otóż w końcu w moim MacBooku jest kamera iSight. Czyż nie? Więc dlaczego panowie z Cuppertino nie dodali wygaszacza, który prezentowałby obraz z tejże kamery.

Aż chce się rzec

Cziżbi psipadek?

Widocznie tak, ale przecież tak silne community działa!
Owocem tej pracy jest malutki plik "mirror.qtz".
Można go pobierać stąd.

Plik należy wrzucić do:
Macintosh HD/Bibioteki/Screen Savers/

Ot i cała filozofia. Później wystarczy wejść w Preferencje systemowe i ustawić odpowiedni wygaszacz.

MyBlogLog

Archiwum

LastFM