Moim okiem: iPhone
21 listopada, 2007 o 20:00:20
Specjaliści od wizerunku i wywoływania “szumu” Apple’a zasługują na pochwałę. Żadna firma w doczesnej historii nie może poszczycić się taką liczbą fanów i zwolenników w przeliczeniu na jednego użytkownika.
iPhone zanim jeszcze pojawił się na rynku, był obiektem niemalże kultowym. Mnóstwo prototypów, projektów i to wszystko wychodzące z inicjatywy oddolnej użytkowników. Gdy Apple wreszcie zdecydowało się na ten krok i pokazało pierwszy raz iPhone to masakrycznie duża liczba chińskich, koreańskich czy innych tajwańskich producentów zaczęła wypuszczać swoje iFony, xPhony, yPhony i całe alfabety phonów. Dla mnie osobiście, idąc za pomysłem pewnej reklamy, to były "prawie jak iPhony".
I tak mijały dni…
Przed tym, jak panowie z Cuppertino postanowili wydać decyzję o sprzedaży iPhone, w sieci wrzało. Co będzie miał iPhone? Aparat dwa, czy może trzy megapiksele? Będzie przystosowany do wideopołączeń? Jednym zdaniem - dużo pytań, prawie zero odpowiedzi.
I nadszedł ten dzień…
Tak, Apple zaczęło sprzedawać iPhony. W sieci zaczęły pojawiać się zdjęcia z odpakowywań, później z procesów zdejmowania simlocka i tak dalej, i tak dalej. Ale cóź to? Zaczęło wychodzić, że iPhone nie jest tak piękny jak go Apple opisuje? A co tam, ważne, że to Apple "branded" i "designed".
Ludzie nie potrzebują żadnych super-hiper-extra bajerów. Chociaż iPhone jest bardzo gadżeciarskim przedmiotem, to jest również urządzeniem przede wszystkim prostym w obsłudze. Niektóre zastosowane rozwiązania potrafią zdenerwować, ale duża część z nich to naprawdę dobrze przemyślane ficzery.
Nie chcę tu opowiadać o tym czego iPhone nie ma, a co ma. Chciałem tylko zilustrować dwie rzeczy. Jak Apple umie promować swój sprzęt i jak umie go dobrze zaprojektować.
Czyż to nie jest prawdziwy fenomen?
Acha, wcale nie mam iPhona ;-)
Lubi grać w komputer. Pisze nieregularnie i z błendami. Jest niepoprawnym fanatykiem technologii mobilnych. Więcej o nim na


Komentarze do wpisu "Moim okiem: iPhone":
Jeszcze nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz: