Skocz do treści, sidebara lub stopki
air

Nowy MacBook to już rzeczywistość. Air można już zamawiać, a niedługo trafi do sprzedaży (przynajmniej za oceanem). Steve Jobs, jak ma w swoim zwyczaju, pozostawił wiele wątpliwości, które warto by wyjaśnić.

"A z czym to się je?"

MacBook Air to lekki, cienki notebook dla podróżujących biznesmenów. Ten typ laptopów bardzo dobrze przedstawia seria Sony VIAO lub Toshiba TZ. Obudowa Air'a podobnie jak modelu Pro jest zbudowana z aluminium, co zapewnia mu dużą wytrzymałość na uszkodzenia, pomimo tego, że Air jest cienki i na pierwszy rzut oka powinien łamać się jak wafelek ;-) Redakcja Macworlda porównuje go nawet do przerośniętego iPoda nano. Najlepiej smakuje ugotowany al dente polany sosem bolognese ;-)

"Kto to kupi?"

MacBook Air to, w przeciwieństwie do MacBooka i MacBooka Pro, nie jest komputer ogólnego przeznaczenia. Air, ze względu na swoje ograniczenia wymuszone budową i designem może zostać niezaakceptowany przez dużą liczbę użytkowników. Jeśli jednak ktoś szuka mobilnej stacji roboczej z bezprzewodowym dostępem do internetu i długim czasem pracy na baterii to Air jest właśnie dla niego.

"No fajnie, ale ile to kosztuje?"

Podstawowy model kosztuje 1,799 dolarów, 300 dolarów mniej niż najdroższy, czarny MacBook i o 200 dolarów mniej niż najtańszy MacBook Pro. Przeliczając na złotówki powinien kosztować ok. 7000 zł. To dużo, ale przekładając cenę modelu z 1.8 GHz procesorem i 64 GB dyskiem SSD wychodzi tanio jak barszcz. Bo ów highendowy model może kosztować ok. 12000 zł.

"Panie! Dlaczego tak drogo?"

Wiadomo, Apple musi zarobić na swojej nowości. Najprawdopodobniej w kilku najbliższych tygodniach cena nowego laptopa ze spadnie o ok. 10%-15%. Oczywiście nie ma co sztywno trzymać się tych wartości, bo cena zależy od wielu czynników, m. in. ceny aluminium, ceny procesorów, popytu na nowe MacBooki...

"Ile waży?"

Trzy funty, czyli mniej więcej półtora kilograma. Dla porównania MacBook waży 5 funtów, czyli ok. 2,2 kg. 17 calowy MacBook Pro waży 6,8 funtów, czyli trochę ponad 3 kilogramy.

"A gdzie jest slot SuperDrive'a?"

Otóż tu nie ma napędu. Apple rozwiązało ten problem dosyć typowo. Stworzyło oprogramowanie pozwalające na pożyczanie napędów z innych komputerów. Oczywiście istnieje również o wiele bardziej konwencjonalne rozwiązanie - można kupić napęd SuperDrive podpinany do napędu USB.

"USB ma, a co poza tym?"

Niestety, design nowego dziecka z Cupertino nie pozwala na zbytnie szastanie portami. Do dyspozycji mamy złącze Magsafe, micro-DVI, złącze mini jack i właśnie USB 2.0

"... a gdzie reszta?"

To wszystko! MacBook Air nie ma portu Ethernet, FireWire, wyjścia mikrofonowego i złącza Kensington Lock.

"A jak z łącznością bezprzewodową?"

I tutaj Apple spisało się na medal. Do dyspozycji mamy Bluetooth 2.1 z EDR i moduł WiFi 802.11n.

"Air jest taki mały, co z klawiaturą i wyświetlaczem?"

Air ma, znany z MacBooków, ekran o przekątnej 13,3 cala jednakże z podświetleniem LED. Klawiatura to pełne QWERTY, podświetlana, podobnie jak w MacBookach Pro. Główne zmiany zaszły w gładziku. Teraz obsługuje nie tylko przewijanie za pomocą dwóch palców, ale również skalowanie, obracanie zdjęć i szybkie przewijanie za pomocą trzech palców.

"Jak to jest z pamięcią masową?"

Dyski 1,8 cala z iPodów. Pojemność 80 GB, kręcące się z prędkością 4 200 obrotów na minutę. Opcjonalnie, w droższym modelu dysk SSD o pojemności 64 GB.

"A procesor? Jaki procesor siedzi w środku?"

Dla tych, którzy dopiero stykają się z Mac OS X - procesor to tylko część składowa. Nie jest najważniejszy, to nie Windows ;-)

W MacBooku Air pracuje Intel Core 2 Duo o prędkości 1,6 GHz, opcjonalnie możemy zamówić model o prędkości 1,8 GHz dopłacając 300 dolarów. Szybszy model jest standardem w droższej wersji Air.

Zła wiadomość dla chcących zmienić procesor na własną rękę. Core 2 Duo w Air został zmniejszony o 60% od wersji pierwowzoru i ciężko będzie wymienić go na inny niż przeznaczony do MacBooka Air. Być może w niedalekiej przyszłości pojawią się laptopy z szybszymi procesorami, równie zmniejszonymi jak ten w MacBooku Air - wtedy to już będzie kwestia kilku obejść programowych, chyba, że Apple zabezpieczyło się sprzętowo przed zmianą konfiguracji Air.

Wpis przygotowałem na podstawie artykułu na Macworld i wystąpienia Steve'a Jobsa na Macworld 08. Zdjęcie pochodzi z witryny macworld.com.

Zmiana kanału RSS

07 stycznia, 2008

feedburner logo

Postanowiłem przerzucić się na statystyki Feedburnera. Dodatkowo, od teraz, w kanale RSS pojawiają się wpisy z minibloga ;-)

Nowy adres:

http://feeds.feedburner.com/Susek-jogger

Proszę wszystkich subskrybujących o jak najszybszą zmianę kanału ;-)

Echa "Afery Blipcastowej"

06 stycznia, 2008

Po moim, bardzo szumnie nazwanym "Aferą Blipcastową" wpisie, nadeszła pora podsumować, jaki ów afera miała oddźwięk w sieci.

Mój blog zanotował 3195 wejść dnia 4. stycznia, którego to "aferowa" notka pojawiła się na moim blogu. Wpis pojawił się kilka minut po godzinie 20., więc mogę tylko spekulować, ile wejść miałbym na liczniku, gdyby notka pojawiła się o ósmej rano. Dnia następnego zanotowałem 2435 wejść, ponadto dyskusja delikatnie "wystygła".

Ale ja nie o tym. Dużo ciekawsze było to, skąd są ów wejścia. Na pierwszym miejscu *proxy4.usr.onet.pl, później kilka adresów adsl.tpnet.pl i inetia.pl i na piętnastym miejscu *m8.gadu-gadu.pl. Widać, że największy albo ktoś korzystający z łącz onetu pilnie śledził dyskusję albo polski portalowy gigant pilnie obserwował dyskusję ;-) Dziwi mnie też GG. Czyżby właściciele Blipa aż tak się interesowali jego losem?

Dużą zaletą mojego wpisu jest wzmożona dyskusja na kanale blipcasta. Zaowocowała ona i zapewne wpis Przemka tym, że na stronie głównej blipcasta lista najwięcej tagujących zamieniła się w listę losowych użytkowników tagujących w danym dniu. Brawo!

Chcicałem podziękować wszystkim, którzy przyczynili się, choć trochę do poprawy jakości blipcasta jak i samych blipowiczów, tak namiętnie tagujących ;-)

logo blip

Blipcast to agregator wiadomości, który powstał na fali popularności Blip.pl. W zamyśle twórców miał grupować wiadomości do jednego "kanału", aby można było tworzyć jakieś logiczne rozmowy na różne tematy. Dla mnie to przede wszystkim archiwum wiadomości, z którego nie korzystam w aż takim stopniu jak czynią to co poniektórzy blipowicze.

Widać, że niektórym już powoli zaczyna odbijać. Nie wiem czy kieruje nimi mania tagowania wiadomości czy po prostu podbić licznik na głównej stronie blipcasta.

Wcześniej niektórzy, teraz zawzięcie tagujący, przekazywali jakieś ciekawe wiadomości za pomocą swoich blipnięć. To była właśnie cała magia Blip.pl - możliwość bezpośredniego doświadczenia tego jak dany blipowicz przeżywa swoje życie. Blipcast przypomina mi trochę film "Truman Show" - brak polotu i możliwość przeanalizowania każdego ruchu ilekroć się chce. To już nie to co kiedyś. Blipcast zabił to coś, co miał Blip.pl. Nie twierdzę, że Blip.pl już stracił to co najcenniejsze, ale sądzę, że Blipcast trochę zakrzywia prawdziwe oblicze Blip.pl.

Tagowanie jest dobre i przydatne, na przykład do dłużej konwersacji lub do rozmowy kilku osób, ale nie rozumię ludzi, którzy dodają "#" przy co drugim słowie w swoim blipnięciu. Pomijam fakt, że takie haszowanie wiadomości już zabija powoli ich sens, ale czasami to nawet ciężko jest rozczytać lub wręcz trzeba odgadywać sens wiadomości.

Apeluję do Was, drodzy blipowicze. Używajcie blipcasta z głową i jego przeznaczeniem! I nie zniżajcie się do poziomu PoKeMoNóW, bo to naprawdę nic fajnego...

P.S. Celowo używałem słowa "niektórzy", mam nadzieję, że ci "niektórzy" wezmą sobie do serca moje słowa i troszeczkę przemyślą swoje niecne czyny ;-)

MyBlogLog

Archiwum

LastFM