Nie jestem hacerzem, bo...
20 kwietnia, 2008 o 18:03:15
Długo zbierałem się do napisania tej notki. W zasadzie duża grupa z Was, Drodzy Czytelnicy, uzna ten wpis za brednie, bo takie coś w Waszych rejonach nie występuje. Dlatego proszę o konstruktywną krytykę, bo opisuję swoje przeżycia i harcerstwo w formie, w jakiej jest w mojej okolicy.
Autorem zdjęcia jest Łukasz Więcek.
Harcerstwo to...
ruch mający na celu samodoskonalenie się, opierający się na zasadach braterstwa i przyjaźni. Ładnie brzmi? Może i tak. Ale ma małe odzwierciedlenie w rzeczywistości, a dlatego, że w rzeczywistości panuje zupełnie inny system wartości niż na papierze. Może najprościej będzie to wyjaśnić na podstawie Prawa Harcerskiego.
Harcerz sumiennie spełnia swoje obowiązki wynikające z Przyrzeczenia Harcerskiego.
Braterstwo i przyjaźń - gdzie i kiedy? Ja widzę tylko rywalizację i walkę. Kto jest lepszy, kto ma lepszy sprzęt, kto lepiej gra na gitarze. Akurat to są głupie przykłady, ale gdzie tu braterstwo i równość? To pierwsza z zasad prawdziwego harcerstwa, która się kłóci z harcerstwem "szablonowym".
Na słowie harcerza polegaj jak na Zawiszy.
Zawiszy? Chyba na trunku o tej samej nazwie. Ale o tym w ostatnim punkcie Harcerskiego Prawa. Wracając do tematu, harcerze kłamią. Może mam dziwne doświadczenia, ale nie jeszcze nigdy nie mogłem polegać na tym "harcerskim" słowie...
Harcerz jest pożyteczny i niesie pomoc bliźnim.
Patrz punkt wyżej. Co prawda znam kilku harcerzy (przeważnie harcerki), które są uczynne, a nawet udzielają się w wolontariacie. Jednakże nie mogę powiedzieć tego samego o płci męskiej.
Harcerz w każdym widzi bliźniego, a za brata uważa każdego innego harcerza.
Co?! To już kompletne przegięcie. Antysemityzm i rasizm to coś, z czym spotykam się codziennie z ust harcerza. Dobrze, że chociaż swastyk nie rysują na ścianach...
Harcerz postępuje po rycersku.
Jak jaki rycerz? Roland? Już prędzej jak Don Kichot. I nie chodzi mi tu o Don Kichota jako symbol ludzi niezrozumianych, którzy bronią swoich racji. Już bardziej pasuje mi jako symbol człowieka za mgłą, która przesłania mu cały widok na świat wywołując zachowania rasistowskie i antysemickie.
Harcerz miłuje przyrodę i stara się ją poznać.
No oczywiście, nie ma lepszych sposobów na poznanie przyrody niż przesiadywanie całymi nocami w lasach przy wygasającym ognisku i rozgrzewanie się związkami węgla, wodoru i grupy OH.
Harcerz jest karny i posłuszny rodzicom oraz wszystkim swoim przełożonym.
Tutaj nie mam się do czego przyczepić. Każdy i tak robi to co chce, bo nie spotkałem się jeszcze z karą w harcerstwie.
Harcerz jest zawsze pogodny.
Jeszcze gdyby ta "pogodność" była naturalna, a nie wspomagana THC i innymi niedozwolonymi w tym kraju związkami.
Harcerz jest oszczędny i ofiarny.
Akurat w ten punkt w moim otoczeniu jest przestrzegany aż nad wyraz. Ale nie przez sumienność i samodoskonalenie, ale przez stan portfeli rodziców i samych harcerzy.
Harcerz jest czysty w myśli, w mowie i uczynkach; nie pali tytoniu i nie pije napojów alkoholowych.
Daję sobie odciąć ręce, którymi piszę te słowa. Nigdy, ale to nigdy nie uwierzę, że na żadnym harcerskim spotkaniu w plenerze nie jest spożywany alkohol i nie są palone papierosy. Oczywiście wykluczam tu sytuację ogniska dla dzieci w wieku do lat 15. Później to już samowolka na całego.
Jest jedna, najprawdziwsza w swojej prawdzie zasada harcerza, która niestety, nie występuje w oficjalnym obiegu. "Harcerz pali i pije tak, że nikt go nie nakryje". Z tym zdaniem się zgodzę w całej swojej zupełności.
Nie mam nic do harcerstwa jako takiego. Cała idea jest piękna i szlachetna. Ale trzeba wstrząsnąć tą całą organizacją, bo widzę co się dzieje z perspektywy nie związanej z harcerstwem, ale blisko stojącej, dzięki czemu mogę zachować pełną obiektywność sytuacji.
Drodzy Harcerze, którzy wyczytaliście swój obraz przedstawiony w tym wpisie. Proszę, przypomnijcie sobie co przyrzekaliście i trzymajcie się tego. Jeśli nie, to nikt Was nie zmusza do bycia w ów organizacji. Droga wolna...
Lubi grać w komputer. Pisze nieregularnie i z błendami. Jest niepoprawnym fanatykiem technologii mobilnych. Więcej o nim na 






Komentarze do wpisu "Nie jestem hacerzem, bo...":
1.
mati napisał(a):
20 kwietnia 2008, 18:26:39
Zgadzam się z tobą! Miałem doczynienia z harcerstwem w warszawie i w 3 miejscach można jednoznacznie stwierdzić że harcerstwo zeszło na psy! niestety przykro mi to pisać ale to są fakty.
2.
Crash napisał(a):
20 kwietnia 2008, 19:07:09
„Harcerz pije i pali tak, aby go nie złapali”. Kiedyś znałem jednego harcerza, który przestrzegał kodeksu harcerskiego, można było na nim polegać, nie pił, nie palił, nie ćpał i był moim najlepszym kumplem. Ale to chyba wyjątek potwierdzający regułę.
3.
legalnycyklista napisał(a):
20 kwietnia 2008, 19:11:37
Jest „harcerstwo” i harcerstwo, Ty spotkałeś się z tym pierwszym, ja jestem w tym drugim.
A z tym, że harcerstwo w Polsce potrzebuje zmian zgadzam się w pełni – najlepiej obrazuje to mnogość organizacji z „harc” w nazwie…
4.
jasisz napisał(a):
20 kwietnia 2008, 19:23:10
Ja nie wiem dzie tych harcerzy poznałeś, ale współczuję – i im i Tobie, że na takich trafiłeś.
5.
konieckropka napisał(a):
20 kwietnia 2008, 20:20:17
Moja historia z harcerstwem jest krótka, wręcz jednodniowa. Przyszedlem kiedys na zbiórkę, razem z kolegą, bo „przyjmowali” nowe osoby… i… i to byl mój ostatni kontakt z harcerzami. Na samym poczatku lista rzeczy które trzeba kupić (z tego co mi sie wryło w pamięć to jakaś husteczka za 120 zł?????) i to na dodatek w innym miescie bo w moim „nie ma sklepu harcerskiego” prawie padłem z tego pnia drzewa :D
Mialem nadzieje na ciekawe przygody, a oni mnie po prostu chcieli wcisnąć w mundurek identyczny do setek innych mundurków. Dzięki, ale już wolę poczytać o Młodych Skautach.. :]
6.
suchy napisał(a):
20 kwietnia 2008, 22:44:13
Witam :-)
Osobiście znam harcerzy i takich i takich. Tzn takich, którzy trzymają się Prawa Harcerskiego i takich którzy się go trzymają mniej lub wcale. Naprawdę nie trafiłeś na tych pierwszych nigdy?
Co do samego harcerstwa. Idea szlachetna są jednak spore niedociągnięcia w tej organizacji. Ale ja nie o tym. Ja ubolewam na dziećmi. Co to się z nimi porobiło? Gdzie ten duch współzawodnictwa? (rywalizacja to podobno okreslenie negatywne) gdzie każdy się starał być najlepszym :-) w pozytywneym sensie. teraz dzieciakom to wszystko „zwisa” a zaciekawienie ich takimi rzeczami jak pionierka czy terenozastwo to problem w moim przypadku nie do przeskoczenia. dosłownie w piątek myślałem że zostawie moją drużynę bo światełka w tunelu nie widać, a jednak na noce filmowej w tenże piątek widziałem „Ptaki ptakom” – po filmie stwierdziłem że jest sens to ciągnąc :
) wybaczcie za mały offtopic ale jakoś mnie poniosło. reasumując na trafiłem na takich i takich ludzi :)7.
Walker napisał(a):
01 maja 2008, 22:39:44
Szkoda, że się zawiodłeś. Ja swoją przygodę z harcerstwem rozpocząłem rok temu i dotąd jestem zadowolony. Rzeczywistość przedstawiona przez Ciebie bardzo odróżnia się od tej, w jakiej ja żyję. Być może jest tak, że źle trafiłeś, albo że ja wyjątkowo dobrze. Nie napisałeś, jak długi miałeś z harcerstwem związek?
8.
harcerka :)) napisał(a):
12 lipca 2008, 21:43:06
typowe stereotypy tych którzy nie zetknęli się z PRAWDZIWYMI harcerzami…
9.
Harcerka z Bydgoszczy napisał(a):
31 sierpnia 2008, 09:33:57
z harcerstwem mam doczynienia od urodzenia i znam bardzo wielu harcerzy i nie przecze że nie ma takich harcerzy w cudzysłowiu. są ale nie spotkałam takich w zhrze tylko w zhpie gdzie nawet czasami na forach spotykam wpisy gdzie umiawiaja się kto ile weźmie alkocholu na wyjazd. Teraz powiecie że nie widze wad w mojej organizacji ale to nie prawda widze wady nic nie jest idealne ale zhr to prawdziwe harcerstwo a nie „harcerstwo” w którym prawo harcerskie jest zbednym tekścikiem a obozy odbywają się w ośrodkach typu HCEE w Funce
10.
Harcerka ZHX napisał(a):
25 września 2008, 22:20:16
Oj, nie ładnie Druhno z Bydgoszczy. Jest Druhna potwierdzeniem tezy autora z punktu: „a za brata uważa każdego innego harcerza” :(
Harcerstwo nie jest dla mnie organizacją, jest ruchem, ponad podziałami :). To trochę tak jak z Kościołem. I tu, i tu są białe i czarne plamy. Ludzie, którzy robią to dla idei i ci, którzy szukają władzy, sławy. Przykro mi trochę, że tak wiele osób, które się tu wpisało miało złe doświadczenia z harcerstwem. Nie trafiliście na harcerzy, tylko na przebierańców. Bardzo surowo tu ocenionych, i może słusznie. Ale ilu takich przebierańców spotykacie na co dzień? W ww. Kościele, Szkole, Urzędzie, Szpitalu, Fundacji… To, że ktoś założy mundur nie czyni go harcerzem, tak jak, ktoś kto nosi koloratkę nie staje się księdzem. Przepraszam za ciągłe nawiązania „kościelne”, ale jest to wg mnie dobre porównanie.
Poszukajcie harcerzy! Bo na razie – łącznie z artykułem – szafujecie tu wieloma stereotypami. Ja, jako harcerka z dość dlugim stażem chcę Wam powiedzieć tylko tyle, że jeśli nie chcecie zostać harcerzami to dużo tracicie. Mi harcerstwo dało wiele. Nauczyło mnie żyć pełną piersią, otworzyło przede mną mnóstwo nowych możliwości, dawać z siebie jak najwięcej. Nauczyłam się tu braterstwa, służenia ludziom, wyrzeczeń.
Ale w autorze jest wiele żalu i goryczy. Tak się nie rozpoczyna przygody z harcerstwem.
Będąc harcerzem nie można oglądać się na „jakąś” organizację. Trzeba brać życie we własne ręce…poszukać ludzi, którzy myślą tak jak Ty…i działać!
Czuwaj!
Harcerka ZHX
P.S. Jak to mówił BP: zostawmy ten świat, choć trochę lepszym, niż go zastaliśmy! :)
A jak ktoś jest z W-wy i chce poznać harcerzy to zapraszam na zbiórkę do mojego środowiska.
Dodaj komentarz: