Ludzie rozglądajcie się!
13 stycznia, 2010 o 21:02:29
First of all, bardzo lubię ludzi i śnieg. Naprawdę.
Ale wszystko ma swoje granice! Codziennie jeżdżę samochodem po dość małych miastach i naprawdę nie wiem dlaczego, ale ludzie sami pchają się pod koła. Co dziwne, sytuacja wygląda zupełnie inaczej w dużych miastach.
Prawo Jazdy mam od grudnia zeszłego roku, staram się jeździć zgodnie z przepisami, ale już mnie powoli zaczyna zalewać krew. Pomijam fakt, że w aktualnych warunkach pogodowych w mieście da się rozwinąć prędkość rzędu 40-45 km/h, miałbym okazję już trzykrotnie kogoś rozjechać i to na samych pasach.
Sytuacja nr 1: Dojeżdżam do skrzyżowania w kształcie litery T. Prędkość ok. 20 km/h. Skrzyżowanie puste, widoczność z każdej strony bardzo dobra, jestem tylko ja i piesza, Pani po trzydziestce. Jestem w odległości około 3 metrów przed skrzyżowaniem i co widzę? Pani przechodzi sobie przez pasy pisząc smsa. Ostro hamuję, ABS zaczyna działać, zatrzymuję się na pasach. Pani jest niesamowicie zdziwiona, że jestem 20 centymetrów od jej nogi. Mój błąd? Nie powinienem wtedy jechać tą ulicą.
Sytuacja nr 2: Droga prosta, miejsce poza terenem zabudowanym, przejście dla pieszych z azylem pomiędzy pasami. Jadę ok. 70 km/h. Siwy Pan przechodzi przechodzi z prawej strony, patrzy tylko w prawo i dumnie wkracza na jezdnię. Byłem dość daleko, ale tempo przechodzenia tego Pana pozwoliło ocenić mi, że kraksa jest prawie nieunikniona. Klakson, Pan się wystraszył i cofnął swoje kroki na chodnik. Przejechałem bardzo powoli i ostrożnie, z prędkością o wiele mniejszą niż te 80 km/h. Mina tego Pana sugerowała mi słowa w stylu "No po ch*j trąbiłeś? Przecież bym przeszedł bez problemów!" Może by i przeszedł, ale wątpię w powodzenie tej misji.
Sytuacja nr 3: Jadę w ciągu samochodów w centrum mojego małego, rodzinnego miasta. Dla bezpieczeństwa zostawiłem trochę większy odstęp od samochodu przede mną. Ludzie na przejściu dla pieszych grzecznie sobie czekają, aż sznur samochodów przejedzie. Ale oczywiście nie jeden, kompletny dureń! Wyskoczył dosłownie na moment przed mój samochód. Słuchawki w uszach, zero rozglądania się i zdziwienie w oczach, bo przecież na pasach to on ma pierwszeństwo. Zgadzam się, ale nie w takim wypadku jak ten. Za mną były góra maksymalnie dwa samochody, ale on już nie mógł swojego odczekać jak pozostali. Ja tylko modliłem się, aby ten za mną nie zrobił mi z dupy jesieni średniowiecza. Całe szczęście on też miał ABS i refleks.
I tutaj muszę wspomnieć o większych miastach. Do tej pory miałem okazję jeździć po Warszawie i Poznaniu. Moje odczucia są zgoła odmienne. Tam ludzie grzecznie czekają na zielone, rozglądają się, a gdy już nawet wkroczą na pasy, to zgodnie z przepisami starają się je jak najszybciej opuścić. Nie neguję w tym miejscu ludzi z małych miast, ale właśnie na kursie usłyszałem, że najwięcej wypadków z pieszymi w przeliczeniu na jednego mieszkańca jest w niedużych miastach. Nie mogłem sobie wyobrazić, jakim cudem w miastach o małym natężeniu ruchu taka sytuacja może mieć miejsce.
Ludzie, błagam! Rozglądajcie się! Bo tylko szkoda Waszego i naszego zdrowia :-)
Deluge dorzucił dobry link do filmu. Sądzę, że warto Wam go pokazać
Lubi grać w komputer. Pisze nieregularnie i z błendami. Jest niepoprawnym fanatykiem technologii mobilnych. Więcej o nim na 

Komentarze do wpisu "Ludzie rozglądajcie się!":
1.
Brzuś napisał(a):
13 stycznia 2010, 21:42:57
A pamiętasz jeszcze z kursu na prawo jazdy że na przejściu dla pieszych to pieszy ma pierwszeństwo?
2.
Breffa napisał(a):
13 stycznia 2010, 21:46:18
Za ile kupiles prawko? W kodeksie jest wyraznie napisane, ze masz obowiazek ustapic pierwszenstwa pieszemu i nie wazne, ze Twoja zajebistosc nie pozwala na hamowanie. Jak ja kocham takich wiesniakow...
3.
Susek napisał(a):
13 stycznia 2010, 21:47:31
Jak widzisz nie zderzyłem się jeszcze z nikim, więc chyba pamiętam, zawsze ustępuję pierwszeństwa. Ale mnie uczyli rozróżniać dwie sytuacje - pieszego, który wkracza na jezdnię zgodnie z przepisami oraz pieszego, który wtargnie na jezdnię, niezależnie od miejsca wtargnięcia (czy to są pasy, czy to jest jakiekolwiek inne miejsce).
4.
Susek napisał(a):
13 stycznia 2010, 21:50:23
Breffa, całe prawko wyszło mnie ok 2k zł. Dlatego, że robiłem na A i B. Uważasz mnie za wieśniaka? Dziękuję za Twoją miłość, ale raczej nie skorzystam.
Jak już napisałem w poprzednim komentarzu, szanuję każdą osobę, bo do tej pory ja też byłem pieszym i bardzo często znów nim bywam. Ale cholera jasna, wszystko jest ok, dopóki pieszy szanuje kierowcę, a nie idzie jak szkapa z klapkami na oczach!
5.
Brzuś napisał(a):
13 stycznia 2010, 21:52:36
Nie ma czegoś takiego jak wtargniecie pieszego na jezdnię na przejściu dla pieszych, dlatego nazywa się to bezwzględnym pierwszeństwem pieszego na przejściu dla pieszych. Oczywiście nie mówię o sytuacji gdy wchodzi na to przejście na czerwonym świetle.
6.
Breffa napisał(a):
13 stycznia 2010, 21:54:09
Widze, ze beon nie do ruszenia :/
Jedno pytanie: jedziesz 20 km/h i widzisz pieszego czekajacego na przejscie po pasach, co sie takiego stalo, ze musiales na nim wymusic pierwszenstwo?
Pomijam juz fakt, ze osoby starsze maja troche inna ocene odleglosci i predkosci pojazdow...
7.
Susek napisał(a):
13 stycznia 2010, 21:55:54
A jak nazwiesz sytuację, w której osoba idąca po wąskim chodniku równolegle do jezdni nagle postanowi przejść przez pasy, bez rozglądania się, gdy jednocześnie po jezdni jedzie samochód o prędkości ok 40 km/h i jest w odległości dajmy na to 5 metrów od przejścia?
8.
Susek napisał(a):
13 stycznia 2010, 21:57:43
Breffa, zakuty beton ze mnie. Odebrałem prawko i jestem królem szos. Reszta spier**lać z drogi ;>
Gdy widzę taką sytuację to jednoznacznie hamuję i przepuszczam pieszego. Ale co to ma do rzeczy? W tekście nie opisałem takiej sytuacji.
9.
Breffa napisał(a):
13 stycznia 2010, 21:57:48
Kodeks cos mowi w takiej sytacji, ze dojezdzajac do przejscia masz zwlonic, a w przypadku gdy widzisz czlowieka to masz go przepuscic. Poza tym, jest cos takiego jak zasada ograniczonego zaufania...
To przyklad nr 1 jest o czym? Moze faktycznie na oczy mi pada o tej godzinie.
10.
Krupier napisał(a):
13 stycznia 2010, 21:59:07
"A pamiętasz jeszcze z kursu na prawo jazdy że na przejściu dla pieszych to pieszy ma pierwszeństwo?"
Ma, ale nie w momencie gdy wchodzi przed samochód znajdujący się 2m od pasów.
11.
jachacy napisał(a):
13 stycznia 2010, 21:59:10
Breffa: Nie uważasz, że piesi powinni spróbować ocenić czy kierowca ma szansę się bezpiecznie zatrzymać? Szczególnie w warunkach zimowych.
12.
Susek napisał(a):
13 stycznia 2010, 21:59:40
O zasadzie ograniczonego zaufania też mnie uczyli ;] Jeszcze coś pamiętam z kursu. Może dlatego jeszcze nikogo nie uderzyłem.
Zawsze zwalniam gdy widzę taką sytuację, ale nie mogę przeboleć sytuacji, w której to pieszy zawini. Czyli mam rozumieć, że pieszy na pasach to święta krowa nie do ruszenia?
13.
Breffa napisał(a):
13 stycznia 2010, 21:59:55
jachacy: racja, ale kierowca tez powinien to przewidziec
14.
Susek napisał(a):
13 stycznia 2010, 22:00:48
Osobiście staram się to przewidzieć i ZAWSZE hamuję, ale czy to oznacza, że mam jeździć po mieście z prędkością 10 km/h?
15.
Breffa napisał(a):
13 stycznia 2010, 22:01:49
Gdy widzisz pieszego przy przejsciu, to chyba tak :>
16.
Susek napisał(a):
13 stycznia 2010, 22:03:48
Pieszy nie zawsze stojąc przy przejściu ma zamiar przez nie przejść ;]
17.
Krupier napisał(a):
13 stycznia 2010, 22:04:28
Na pieszych generalnie trzeba uważać, szczególnie na babcie i dziadków, którzy myślą, że zdążą przechodząc przez dwupasmówki i na mistrzów wyłaniających się zza autobusów.
18.
Halosza napisał(a):
14 stycznia 2010, 09:29:58
Wszystko zależy od wyboraźni. Zarówno kierowcy jak i pieszego. Grunt to nie wierzyć tym, co idą chodnikami. Nie trudno trafić na starszą osobę bądź kogoś po koniaczku metylowym.
19.
deluge napisał(a):
14 stycznia 2010, 12:37:33
http://www.youtube.com/watch?v=Ixo0-1WMAIQ
idealne uzupełnienie wpisu ;)
20.
i0 napisał(a):
14 stycznia 2010, 13:00:32
Jazda po naszych drogach to oczy wokół głowy i pełna gotowość cały czas. A dla ludzi nie rozumiejących, że półtorej tony jadące z prędkością 50km/h nie zatrzyma się na życzenie jest zawsze miejsce. Na oddziale rehabilitacji i na cmentarzu.
Breffa, jest różnica między ,,czeka by przekroczyć jezdnię'' a ,,wpada na przejście nie patrząc w lewo ani w prawo'', a skoro tak dobrze znasz przepisy, to może zacytuj Artykuł 14 KRD? Nie? OK:
Art. 14. Zabrania się:
wchodzenia na jezdnię:
przechodzenia przez jezdnię w miejscu o ograniczonej widoczności drogi;
zwalniania kroku lub zatrzymywania się bez uzasadnionej potrzeby podczas przechodzenia przez jezdnię lub torowisko;
21.
radmen napisał(a):
14 stycznia 2010, 17:34:59
@Breffa, Brzuś: gratuluję Waszej niezłomnej wiary w to, że pieszy zawsze ma pierwszeństwo. Na skrzyżowaniach ze światłami również? Jak masz zielone światło na skrzyżowaniu jedziesz 10km/h, bo pieszy może wyskoczyć? Szczerze wątpię.
Co do samych pieszych - potrafią się dosłownie "wjebać". Często w sytuacji gdy hamowanie samochodu może być znacznie utrudnione. Poza tym znajdzie się cwaniaczek, który idzie sobie chodnikiem i nagle wpada na drogę, bo przejść musi. Oczywiście nie przechodzi przez pasy.
W zasadzie gdyby kierowca jadący przez miasto musiał zwracać uwagę na każdego przechodnia to chyba musiałby mieć komputer ostrzegający przed podejrzanymi osobnikami..
Raz się na ten temat wypowiedziałem, w sumie nie będę tutaj powtarzać, że w takich sytuacjach kierowca nie powinien być karany za potrącenia wynikające z wtargnięcia pieszego na jezdnię.
22.
Brzuś napisał(a):
14 stycznia 2010, 19:10:17
@radmen, a Ja Ci gratuluję czytania ze zrozumieniem ;)
A odnosząc się do tego co piszesz dalej
Przechodzenie w niedozwolonych miejscach jest tak samo godne pożałowania jak wymuszanie pierwszeństwa na pieszym przechodzącym na przejściu.
Ale zbaczasz z tematu bo tu mówimy o pieszych na przejściach a nie wchodzących na jezdnię w niedozwolonych miejscach.
I takimi wypowiedziami tylko pokazujesz że nie rozumiesz tego co czytasz.
23.
radmen napisał(a):
14 stycznia 2010, 20:17:45
Brzuś: mea culpa. Tradycyjnie się zagalopowałem.
W zasadzie to są przypadki kiedy przechodnie nawet mając zielone światło powinni pomyśleć zanim przejdą. Nie są świętymi krowami, czyli nie zwalnia ich to z myślenia. Wiem, że są tacy co wejdą na pasy (mając zielone światło) nawet w sytuacji kiedy mogą w ten sposób wywołać wypadek. Nie sądzę tutaj aby to przechodzień miał absolutne prawo do przejścia.
24.
XyZ napisał(a):
14 stycznia 2010, 21:36:49
Przecież tu nie chodzi o prawo, tylko o debilizm ludzi, z którym mam na codzień do czynienia na ulicach, nie tylko jako kierowca ale i jako pieszy: rozmowy telefoniczne na przejściu i patrzenie w niebo, całusy w policzek znajomej i wpadanie na nadchodzących przechodniów, gapienie się w tył i wpadanie na kobiety niosące siaty zakupów, a nawet kopanie piłki tak, że wpada pod samochody... Tylko mamuśki chroniące swoje geny w dzieciach nie włażą przed maskę. Reszta: emeryci, studenci, gimole - oni wszyscy uważają, że MAJĄ PRAWO.
A gdyby prawo było skuteczne to nie wymyślano by naciągnięć na szkodę innych.
Breffa, gratuluję braku mózgu, z dwojga złego lepszy betonowy niż jego brak.
25.
Susek napisał(a):
14 stycznia 2010, 22:39:00
Widzę, że znalazły się głosy popierające moje zdanie.
Ciekaw jestem jak na agrumenty i0 odpowie Breffa ;]
@deluge, świetny film, uzupełnię wpis ;)
26.
Breffa napisał(a):
14 stycznia 2010, 22:46:20
A to ja mam obowiazek odpowiadac? Uwazam kierowcow za ciezkich debili (z drobnymi wyjatkami) i oczywiscie zauwazam, ze czasem nie jest bez winy. Tylko kierowca ma narzedzie, ktore moze zrobic krzywde i on powinien myslec tez za pieszego. Z mojej strony EOT.
27.
i0 napisał(a):
14 stycznia 2010, 22:47:59
Na szczęście kodeks ruchu drogowego jest w tej kwestii trochę mniej oderwany od rzeczywistości.
28.
Dandys napisał(a):
14 stycznia 2010, 23:20:12
Breffa: OK, zakładając nawet, że prawo jest po stronie pieszego w sytuacji wtargnięcia - to kto powinien myśleć bardziej? Kierowca, obudowany ponad toną stali, czy pieszy, którego ta stal zaraz spenetruje? I nawet, jeśli prawo mówi, że to była wina kierowcy, to kto Ci potem zwróci biodra? Sąd?
29.
Artur napisał(a):
04 marca 2010, 15:34:55
Ludzie (co widząc nawet po komentarzach) zapominają, że piesi i kierowcy to nie osobny gatunek człowieka i trzeba pamiętać, że każdy kierowca bywa też pieszym i wielu pieszych bywa kierowcami. Jeżeli za kierownicą będziemy potrafili wczuć się w sytuację pieszego nie będziemy popełniali wielu błędów - i vice versa.
Dodaj komentarz: