Skocz do treści, sidebara lub stopki

Ludzie rozglądajcie się!

13 stycznia, 2010

First of all, bardzo lubię ludzi i śnieg. Naprawdę.
Ale wszystko ma swoje granice! Codziennie jeżdżę samochodem po dość małych miastach i naprawdę nie wiem dlaczego, ale ludzie sami pchają się pod koła. Co dziwne, sytuacja wygląda zupełnie inaczej w dużych miastach.

Prawo Jazdy mam od grudnia zeszłego roku, staram się jeździć zgodnie z przepisami, ale już mnie powoli zaczyna zalewać krew. Pomijam fakt, że w aktualnych warunkach pogodowych w mieście da się rozwinąć prędkość rzędu 40-45 km/h, miałbym okazję już trzykrotnie kogoś rozjechać i to na samych pasach.

Sytuacja nr 1: Dojeżdżam do skrzyżowania w kształcie litery T. Prędkość ok. 20 km/h. Skrzyżowanie puste, widoczność z każdej strony bardzo dobra, jestem tylko ja i piesza, Pani po trzydziestce. Jestem w odległości około 3 metrów przed skrzyżowaniem i co widzę? Pani przechodzi sobie przez pasy pisząc smsa. Ostro hamuję, ABS zaczyna działać, zatrzymuję się na pasach. Pani jest niesamowicie zdziwiona, że jestem 20 centymetrów od jej nogi. Mój błąd? Nie powinienem wtedy jechać tą ulicą.

Sytuacja nr 2: Droga prosta, miejsce poza terenem zabudowanym, przejście dla pieszych z azylem pomiędzy pasami. Jadę ok. 70 km/h. Siwy Pan przechodzi przechodzi z prawej strony, patrzy tylko w prawo i dumnie wkracza na jezdnię. Byłem dość daleko, ale tempo przechodzenia tego Pana pozwoliło ocenić mi, że kraksa jest prawie nieunikniona. Klakson, Pan się wystraszył i cofnął swoje kroki na chodnik. Przejechałem bardzo powoli i ostrożnie, z prędkością o wiele mniejszą niż te 80 km/h. Mina tego Pana sugerowała mi słowa w stylu "No po ch*j trąbiłeś? Przecież bym przeszedł bez problemów!" Może by i przeszedł, ale wątpię w powodzenie tej misji.

Sytuacja nr 3: Jadę w ciągu samochodów w centrum mojego małego, rodzinnego miasta. Dla bezpieczeństwa zostawiłem trochę większy odstęp od samochodu przede mną. Ludzie na przejściu dla pieszych grzecznie sobie czekają, aż sznur samochodów przejedzie. Ale oczywiście nie jeden, kompletny dureń! Wyskoczył dosłownie na moment przed mój samochód. Słuchawki w uszach, zero rozglądania się i zdziwienie w oczach, bo przecież na pasach to on ma pierwszeństwo. Zgadzam się, ale nie w takim wypadku jak ten. Za mną były góra maksymalnie dwa samochody, ale on już nie mógł swojego odczekać jak pozostali. Ja tylko modliłem się, aby ten za mną nie zrobił mi z dupy jesieni średniowiecza. Całe szczęście on też miał ABS i refleks.

I tutaj muszę wspomnieć o większych miastach. Do tej pory miałem okazję jeździć po Warszawie i Poznaniu. Moje odczucia są zgoła odmienne. Tam ludzie grzecznie czekają na zielone, rozglądają się, a gdy już nawet wkroczą na pasy, to zgodnie z przepisami starają się je jak najszybciej opuścić. Nie neguję w tym miejscu ludzi z małych miast, ale właśnie na kursie usłyszałem, że najwięcej wypadków z pieszymi w przeliczeniu na jednego mieszkańca jest w niedużych miastach. Nie mogłem sobie wyobrazić, jakim cudem w miastach o małym natężeniu ruchu taka sytuacja może mieć miejsce.
Ludzie, błagam! Rozglądajcie się! Bo tylko szkoda Waszego i naszego zdrowia :-)

Deluge dorzucił dobry link do filmu. Sądzę, że warto Wam go pokazać

(NIE)Spam i hosty TP

04 października, 2009

Cała historia zaczęła się od tego, że wykupiłem domenę jednej z czołowych firm hostingowych. Wszystko ok. Dobra cena, świetny support, duży transfer. Cyrk zaczął się dopiero po ustawieniu firmowych Outlooków. 99% maili, które sprawdziłem wychodziło bez najmniejszych problemów do świata, ale problem tkwi w tym jednym procencie, w którym to znajduje się prawie cała korespondencja z czołowym kontrahentem. Dość tego przydługiego wstępu.

Maile wracały. Co zwracał kurier pocztowy? Mnóstwo technicznego bełkotu, z czego najważniejszą linijką dla mnie było:

Diagnostic-Code: smtp; 554 Service unavailable; Client host [****.****.pl] blocked using Barracuda Reputation; http://www.barracudanetworks.com/reputation/?r=1&ip=83.**.***.50
Okazało się, że ten nieszczęsny adres pochodził z puli TP. Napisałem do Barracuda Networks z prośbą o odblokowanie tego IP. Niestety, to było dynamiczne IP Neostrady. Problem powrócił po 24 godzinach.

Napisałem do supportu firmy hostingowej w której wykupiłem domenę. Prosiłem o pomoc, zaś w odpowiedzi otrzymałem IMO bardzo lakoniczne rozwiązanie problemu.

Są 2 rozwiązania tego problemu:
  • poinformowanie o tym fakcie właściciela adresu IP, który trafił na czarną listę (w tym przypadku TP). Powinni postarać się, aby ich host nie był listowany.
  • dodanie adresu IP do białej listy. Jednak taką operację mogą wykonać tylko i wyłącznie administratorzy na docelowych hostach na których Pana IP jest blokowane.
My w tej kwestii niestety nic nie możemy zrobić. Jeśli ma Pan dynamicznie przydzielany IP to rozwiązaniem też jest restartowanie modemu - dopóki nie zostanie przydzielony nowy, inny adres IP.
Z TP walczyć nie będę, bo i tak jestem skazany na przegraną. A ile do cholery można restartować ruter, który jest głównym węzłem komunikacyjnym firmy?! Te dwa rozwiązania odpadają.

Zastanawiałem się nad bramką proxy ustwioną w Outlooku, ale nie wiem czy to zda egzamin(nie wiem z której skorzystać, jak będzie z wydajnością, hostami, itp.). Może Wy spotkaliście się już z takim problemem i podzielicie się metodą jak go rozwiązaliście? Każdemu stawiam wirtualne piwo :)

Gronowe Magnum

12 czerwca, 2009

W sieci już nie raz można było słyszeć o różnych rodzajach "marketingu" stosowanego przez ekipę Grono.net. To już nawet nie jest product placement tylko czysty przekaz podprogowy, a z informacji jakie posiadam takie zachowanie jest zakazane. Jeśli się mylę, to proszę poprawcie mnie.

grono
Uploaded with plasq's Skitch!

DSC_5194

DSC_5215

DSC_5202

DSC_5197

DSC_5208

DSC_5221

DSC_5203

DSC_5212

DSC_5206

DSC_5191

DSC_5199

DSC_5193

DSC_5210

DSC_5205

DSC_5213

pzdr

Fotołowy #1 - Psy

14 kwietnia, 2009

Postanowiłem pokazać moje fotoreporterskie wypociny i od czasu do czasu publikować je na swoim blogu. Oczywiście, od razu popadam w samozachwyt. To tyle gwoli wyjaśnienia.

DSC_4799

DSC_4786

DSC_4791

DSC_4807

DSC_4827

DSC_4813

DSC_4835

DSC_4776

DSC_4812

iphone

Dwa dni temu dostałem nowego iPhone'a. Telefon pochodzi z wymiany aparatów we flocie firmowej. Akurat jeden iPhone został wolny, więc dostałem go w prezencie Chciałem aktywować ów ustrojstwo, ale za nic się nie daje (pomijając jailbreak, który działa świetnie). Chciałem aktywować iPhone przy użyciu karty Plusa, ale iTunes wyrzucił komunikat o niekompatybilności karty SIM. Podmieniłem kartę na Erę (kompletnie niezwiązaną z tym iPhonem) i aktywacja przebiegła bez problemów, z jednym wyjątkiem - możliwe jest wysyłanie i odbieranie smsów, odbieranie połączeń, ale wykonywanie już nie :/

Czytałem, że gdy w tym momencie wcisnę kartę Plusa to iTunes powinien bez problemu ściągnąć simlocka. Tymczasem to się nie dzieje. Nadal wyskakuje komunikat o niekompatybilnej karcie SIM.

Dzwoniłem do BOA Ery w tej sprawie i dowiedziałem się tyle, że mój iPhone ma nadal simlocka (tak jakbym o tym nie wiedział ) i jedynym wyjściem jakie mam to wycieczka do salonu Ery w którym brany był iPhone. Tam mam przedstawić dowód zakupu i simlock zostanie usunięty. Problem jest w tym, że iPhone przyjechał kurierem z innymi telefonami, wpisanymi na fakturze zbiorczej, która leży w siedzibie biura i do której nie mam dostępu. Telefony z tej faktury nie są związane z kartami SIM (korporacyjna rzeczywistość ) i moim zdaniem mam prawo ściągnąć simlocka z tego telefonu.

Podpytałem panią w BOA czy istnieje możliwość załatwienia tego przez nią. Ona powiedziała, że nie może mi w niczym pomóc, ponieważ do iPhone nie jest przypisana żadna karta SIM Ery i nie może załatwić tego wklepując numer IMEI na jakąś listę (nie słuchałem dalej, bo już nie miałem cierpliwości).

Czy ktoś ma może pomysł jak rozwiązać mój problem?

Umieściłem też post na forum MyApple, ale jak na razie tam jest cisza. Joggerowa Braci, liczę na Twą pomoc :)
DSC_3103

Tak, z bólem serca, ale doszedłem do wniosku, że pora sprzedać mojego wiernego kumpla, który umilał mi czas od samego początku mojej przygody z Windows Mobile.

Palmtop w moich rękach sprawował się bardzo dobrze, chociaż od czasu do czasu musiałem zrobić hard reset, ale to raczej z mojej subiektywnej pedantyczności i lenistwa. Nie lubię syfu w plikach ;)

Dlaczego sprzedaję? Dwa powody:

  1. Potrzebuję pieniędzy na iPhone ;)
  2. Palmtop leży nieużywany i aż mnie serce boli, gdy widzę lekką nutkę kurzu na ekranie.

Pewnie dziwi Was fakt, że ja, wielki miłośnik Windows Mobile nie używam swojej zabawki... Otóż prawda jest okrutna. Swego czasu palmtop zaczął zawodzić. Coraz częstsze zwisy, brak reakcji na moje tapnięcia. Po prostu szlag go trafił. Palmtop poszedł do serwisu, po ok. miesiącu wrócił - naprawiony i z nową baterią. Okazało się, że nie było tak źle. Padł tylko bluetooth (IMO dziwne, że taka pierdółka wieszała cały system). A w czasie gdy urządzonko było na małej krajoznawczej wycieczce ja, niestety, nie mogłem sobie pozwolić na brak organizatora kontaktów/kalendarza/odtwarzacza muzyki/wideo i dlatego kupiłem ipoda.

DSC_3111

I dlatego, od czasu powrotu z serwisu palmtop leży i się kurzy. Uznałem wyższość techniki Apple nad Microsoftem i już nie miałem okazji powrócić do starych nawyków. Może dlatego teraz komuś bardziej się przyda?

Specyfikacja

ProcesorSAMSUNG S3C2440
Zegar400 MHz
Ekran3,7' cala
RozdzielczośćVGA (640 x 480)
Liczba kolorów65,536
RAM64 MB
ROM128 MB
Karty pamięciSD/MMC
WiFi802.11b
Bluetooth1.2
WejściaHost usb
WyjściaMini jack, złącze "kołyski"
Wymiary110 mm x 70 mm x 13,7 mm
Waga 135 g

DSC_3125

Palmtopa kupiłem w zestawie z odbiornikiem GPS Holux GPSlim 236. Muszę przyznać, że bez problemu oba urządzenia współpracują ze sobą. Palmtop aktualnie pracuje na systemie Windows Mobile 6, który kiedyś opisywałem. Od samego początku na ekranie jest folia Brando Ultra Clear (tak, wiem, tu też przejawia się moja pedanteria ;p). W zestawie sprzedaję palmtopa, odbiornik GPS, cradle'a (po naszemu - kołyska), oryginalny futerał, uchwyt samochodowy, kabel USB, ładowarkę sieciową i samochodową. Cena to 750 zł (do negocjacji ;)).

P.S. Nic nie stoi na przeszkodzie, abym wystawił aukcję na allegro.

Znalazłem w sieci ciekawy poradnik jak przerabiać zdjęcia tak, aby wyglądały jakby zrobione zostały miniaturom. Mam nadzieję, że Joe się nie obrazi, ponieważ pozwoliłem sobie skopiować ów tekst z jego portalu.

Jak to zrobić?

Efekt jest bardzo prosty i może go zrobić praktycznie każdy kto zna choć trochę Photoshopa, czy inny zaawansowany program graficzny. Oto krótki tutorial do zrobienia takiego efektu.

  1. Zrób zdjęcie. Najlepsze są krajobrazy, tłumy, zdjęcia panoramiczne, zdjęcia lotnicze - z dużą ilością szczegółów, obiektów, ludzi.
  2. Otwórz zdjęcie w Adobe Photoshopie i wybierz tryb “quick mask". (klawisz Q)
  3. Wybierz narzędzie "gradient". (klawisz G)
  4. Wybierz opcję “cylindrical gradient”.
  5. Narysuj do góry pionową linię decydując gdzie ma być głowny punkt ostrości. Cześć ekranu stanie się czerwona.
  6. Wróć do trybu “Standard Mask”. (klawisz Q)
  7. Wybierz "Filter > Blur > Lens Blur" (albo Gaussian Blur). Eksperymentuj jego parametrami, aż uzyskasz odpowiedni wygląd.
  8. Opcjonalnie dodaj więcej klimatu "plastyku" - zwiększ nasycenie i kontrast (klawisz control + U).
via JoeMonster.org

Blogday, śłitday

03 września, 2008

W zeszłym roku trochę inaczej podszedłem do zagadnienia związanego z Blogday i w zasadzie w tym roku nie miałem zamiaru dublować notki z poprzedniego roku, jak i również nie miałem ochoty tworzyć nic nowego, standardowego, odrysowanego od szablonu. Co prawda, gdybym chciał, to znalazłbym te pięć blogów które chętnie bym podlinkował (m. in. blog Pawła, Aleksa, Marcina, Pawła czy Lan), ale stwierdziłem, że ten cały Blogday to zabawa przeniesiona z "blogasków" w świat ludzi dorosłych.

Blog Day 2008

Dlaczego tak sądzę? Bo już nie raz w swoim dosyć krótkim, siedemnastoletnim życiu spotkałem się z "blogami" moich rówieśniczek/rówieśników lub towarzystwa młodszego o dwa, trzy lata, które co chwila urządza konkurs na super-hiper-extra-mega-zajebiaszczego bloga roku/miesiąca/dnia/tygodnia/godziny/minuty/sekundy*. To wszystko przy okazji powtarza się przy pierwszej, większej burzy medialnej w blogosferze, przykład: wybory bloga roku organizowane przez Onet i miliony innych, równie wpływowych jak rura ściekowa do rzeki, blogasków.

Nie mam nic przeciwko linkowaniu do innych blogów, a nawet popieram to wszystko, tylko moim zdaniem do tych celów ktoś stworzył blogroll. Proszę, trzymajmy jakiś poziom ;-)

* - niewłaściwe skreślić

Nie da się ukryć, że jestem młody i może słabo znam realia polskiego rynku pracy, ale... próbowałem podpytać ludzi z "branży". I co? I nic. OS X leży i kwiczy.

apple question

W przyszłości chciałbym związać się z Apple na dłużej, ale nie wiem czy pchać się w ten biznes. I nie interesuje mnie praca jako grafik lub muzyk, bo uważam, że do tego nie mam zacięcia. Chciałbym pracować "we wnętrzu" lub między Xservami. Ale czy to ma sens?

Mam mieszane uczucia. Szczerze to nie znam ani jednej firmy, która pracuje na Mac OS X. Może wstrzelę się w makowy boom, który nastąpi w naszym kraju? Może poniosę sromotną klęskę i wrócę na starego, nie-tak-złego windowsa? Nie wiem.

Czy jest na sali lekarz odnośnie spraw makowych? Jak to z Wami było/jest/będzie? Who cares?

P.S. Wiem, pisałem bardzo chaotycznie, ale to dokładne odzwierciedlenie tego, co teraz dzieje się w mojej głowie.

MyBlogLog

Archiwum

LastFM